O autorze
Jako stowarzyszenie działamy od 2004 roku. Zajmujemy się kwestią stosunku człowieka do reszty zwierząt. Promujemy ideę praw zwierząt i sposób życia dążący do minimalizacji własnego udziału w krzywdzącym wykorzystywaniu zwierząt: weganizm. Prowadzimy wykłady i prezentacje, uczestniczymy w zmianie prawa, organizujemy pokazy filmów i gotowania, akcje uliczne. Zajmujemy się publicystyką i tłumaczeniami, opracowujemy raporty. Komentujemy wydarzenia związane ze zwierzętami w mediach. Drukujemy i dystrybuujemy materiały dotyczące praw zwierząt. Patronujemy przedsięwzięciom przyjaznym zwierzętom. Jesteśmy na Facebooku: https://www.facebook.com/EmpatiaPL

Tradycja zmienna jest

Święta minęły. Emocje opadły. Śnieg spaść nie zdążył. Nastał Nowy Rok. Można więc na spokojnie pomyśleć o tradycji, na której łonie przebywaliśmy w grudniu, a może nawet o rozsądnych noworocznych postanowieniach, również tych związanych ze zwierzętami.

Spójrzmy na tradycję na przykładzie choinki. Zwyczaj dekorowania iglastego drzewka na Święta Bożego Narodzenia pojawił się prawdopodobnie w protestanckich Niemczech dopiero około 1600 lat po narodzinach Jezusa z Betlejem. Warto zatem zauważyć, że przez ponad półtora tysiąca lat chrześcijanie radzili sobie bez choinki kultywując inne zwyczaje i tradycje. Kościół Katolicki zainteresował się choinką jeszcze później, a do Polski zwyczaj ten dotarł na przełomie XVIII i XIX wieku wraz z niemieckimi protestantami.



Najpierw choinkę ubierano w miastach, później zwyczaj przyjął się również na wsi, gdzie dekorowane drzewko zastąpiło Diducha – snop zboża ustawiany kłosem do góry w kącie izby. Być może pozostałością po Diduchu -symbolizującym ducha opiekuńczego domu - jest dziś siano wkładane pod obrus. A może jest ono związane z historią narodzin Jezusa w stajence? Niewykluczone też, że sianko jest połączeniem obydwu tych znaczeń. Drzewo iglaste, podobnie jak Diduch, ma swoje przedchrześcijańskie korzenie. Dzięki nieopadającym igłom było symbolem życia i odradzania się. Bombki pojawiły się na choinkach dopiero w połowie XIX wieku. Wcześniej wśród ozdób królowały rzeczy jadalne, takie jak jabłka, orzechy, czy cukierki.

Tradycja to trwałość, niezmienność, powtarzalność, stabilność. Takie są pierwsze skojarzenia. Jednak historia choinki, wielu potraw świątecznych czy wręcz nowych, sprowadzonych z zagranicy świąt daje nam inną odpowiedź. Trwałość tradycji jest względna, niezmienność jest złudzeniem, powtarzalność nie jest w stu procentach dokładna, zaś stabilność chwieje się pod wpływem globalizacji (przyjmujemy np. zagraniczne Halloween czy Walentynki) jak i swojskiej wygody (barszcz na koncentracie zamiast na zakwasie). Tradycja jest zmienna, dynamiczna, choć jesteśmy do niej przywiązani. To paradoks, który łatwo sprawdzić studiując historię poszczególnych zwyczajów.



Święta Bożego Narodzenia to czas, który większości ludzi wychowanych w chrześcijańskich rodzinach kojarzy się właśnie z tradycją. Tradycja jest tym, co dostaliśmy w spadku od rodziców i dziadków, ale też tym, co sami wytworzyliśmy - wspomniany wyżej barszcz na koncentracie, a także kupne pierogi, przejęte z amerykańskich filmów skarpety Świętego Mikołaja, szał zakupów i ból żołądka, a także spłata pożyczek-chwilówek. Stosunek do świątecznych tradycji może być zatem ambiwalentny.

Zdarza się, że święta stają się też momentem refleksji nad stanem relacji we własnej rodzinie, stanem własnego ducha, albo po prostu nad tradycją. Przyszło Wam do głowy, że piosenka „White Christmas” (nie mylić z „Last Christmas”), która zdobyła Oscara w 1942 roku i do dziś cieszy się popularnością mogła powstać tylko na półkuli północnej? Wiedzieliście, że czerwony barszcz zakwaszany z uszkami podaje się podczas Święta Namiotów w tradycyjnej kuchni Żydów polskich? Zastanawialiście się jak Boże Narodzenie obchodzone jest w krajach Ameryki Południowej czy w Australii, gdzie w grudniu zaczyna się lato? Na pewno nie raz porównywaliście różnice w sposobie obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia przez chrześcijan w różnych regionach Polski. Jak długo musi trwać pewna praktyka, żeby można ją było nazwać zwyczajem? Dlaczego niektóre tradycje już nie są kultywowane?

Refleksja nad tradycją jest też ważna, kiedy zaczynamy rozmawiać o stosunku do zwierząt. Niech będzie prosto z mostu: czy musieliśmy zarżnąć miliony karpi, żeby święta 2015 były udane? Czy musimy powtórzyć krwawy rytuał w tym roku? Dlaczego wymawiamy się brakiem wyobraźni? („Nie wyobrażam sobie świąt bez karpia, obiadu bez mięsa, kawy bez śmietanki, Wielkanocy bez jajek”) W tak wielu dziedzinach puszczamy przecież wodze wyobraźni, jesteśmy gotowi modyfikować tradycje i zwyczaje. Robimy to czasem z nudy, czasem dla wygody. Możemy wykorzystać naszą wyobraźnię także dla zwierząt. Dla ich dobra. Nowy Rok to świetna okazja do nowych postanowień i wyzwań (byle nie były słomiane). Wyobraź sobie, że postanawiasz wziąć pod uwagę nie tylko psy i koty. Postanawiasz zatem przyjrzeć się weganizmowi. Zastanawiasz się jak to będzie krok po kroku. Przyznajesz, że skoro mogą znajomi, to ty też to potrafisz. Rozglądasz się za poradami i trafiasz na naszą stronę. Powodzenia :)

http://empatia.pl/blog/2016/01/03/empatyczne-porady-dla-poczatkujacych-wegan-i-weganek/

Katarzyna Biernacka
Trwa ładowanie komentarzy...